Telefon:
42 670 20 30 - dla najemców
697 441 167 - dla właścicieli mieszkań i inwestorów
Adres:
Rewolucji 82 lok. D24
Łódź 90-223

Rozpoczynasz samodzielne życie w wynajętym mieszkaniu – być może znalazłeś lokum przez agencję wynajmu mieszkań albo agencję wynajmu pokoi – i wszystko wydaje się super, dopóki nie zauważysz wody skraplającej się na oknach czy ciemnych plam w rogach sufitu. Zaparowane szyby, wilgotne ściany, a nawet pierwsze oznaki pleśni potrafią przerazić młodego najemcę. Skąd to się bierze? Czy zrobiłeś coś źle, czy to wina budynku (np. zaniedbania przy przygotowaniu mieszkania pod wynajem)? Spokojnie – w tym lekkim poradniku wyjaśniamy, dlaczego w mieszkaniu zbiera się wilgoć i co ma do tego wentylacja grawitacyjna. Dowiesz się też, jak temu zapobiegać, aby Twoje pierwsze własne “M” pozostało zdrowe, suche i przytulne.
Wilgoć w mieszkaniu to po prostu nadmiar pary wodnej w powietrzu, który następnie osiada na chłodnych powierzchniach (szybach, ścianach). Źródła tej pary są całkowicie normalne: gotowanie obiadu, gorący prysznic w łazience, suszenie prania na kaloryferze (czego nie polecamy robić ;)), a nawet sam fakt, że oddychasz i przebywasz w mieszkaniu. W dobrze wentylowanym lokalu ta wilgoć na bieżąco jest odprowadzana na zewnątrz. Jeśli jednak pomieszczenia są zbyt szczelne i rzadko wietrzone, para wodna nie ma dokąd uciec – zaczyna się gromadzić, a powietrze szybko osiąga stan nasycenia. W efekcie woda kondensuje się tam, gdzie jest najchłodniej: na oknach, w narożnikach ścian, na suficie. Zbyt szczelne, niewietrzone mieszkanie sprzyja gromadzeniu się wilgoci, co z czasem szkodzi i zdrowiu lokatorów, i kondycji budynku.
W ostatnich latach problem nasila się przez postęp technologiczny. Nowe okna plastikowe i docieplone ściany świetnie chronią przed zimnem, ale jednocześnie niemal hermetyzują mieszkanie. Dawniej nieszczelności okien zapewniały stały, choć niewidoczny przepływ powietrza. Dziś – jeśli nie zapewnimy dopływu świeżego powietrza – mieszkanie staje się jak słoik: cała wilgoć zostaje uwięziona w środku. Skutki szybko dają o sobie znać: zaparowane okna, mokre plamy na ścianach, odpadający tynk, a po pewnym czasie grzyb i pleśń. Te ostatnie nie tylko brzydko wyglądają i pachną, ale są też niebezpieczne dla zdrowia (mogą powodować alergie i problemy z oddychaniem) oraz niszczą materiały budowlane. Wilgoć to wróg, którego nie wolno ignorować – z czasem może spowodować kosztowne szkody. To nie tylko problem najemcy – nadmierna wilgoć potrafi skomplikować zarządzanie nieruchomościami na wynajem, prowadząc do dodatkowych kosztów i stresu również po stronie właściciela lokalu.
Zaniedbanie kwestii wilgoci szybko odbije się wszystkim czkawką. Wilgoć jest główną przyczyną szkód budowlanych– sprzyja rozwojowi pleśni, osłabia konstrukcję ścian i pogarsza klimat wnętrza. Dlatego zarówno lokator, jak i właściciel czy osoba zajmująca się zarządzaniem mieszkaniami powinni dbać o to, by mieszkanie było odpowiednio wentylowanei suche. Na szczęście przyczyna wilgoci bywa najczęściej prozaiczna: niewystarczająca wentylacja. A skoro przy wentylacji jesteśmy – pora wyjaśnić, co takiego ma do wilgoci wentylacja grawitacyjna.
Większość mieszkań w Polsce (zwłaszcza w starszym budownictwie) korzysta z wentylacji grawitacyjnej. Brzmi tajemniczo, ale to nic innego jak naturalna wymiana powietrza oparta na zjawisku, że ciepłe powietrze unosi się do góry. W praktyce działa to tak: w kuchni czy łazience masz kratki wentylacyjne połączone z pionowymi kanałami w ścianach. Ciepłe, zużyte powietrze (pełne wilgoci) ucieka tymi kanałami ponad dach, a na jego miejsce napływa świeże powietrze z zewnątrz – najczęściej przez mikroszczeliny okien, nawiewniki okienne lub po prostu przez uchylone okno. To prosty mechanizm, który zapewnia stały przepływ powietrza i zapobiega gromadzeniu się wilgoci (wilgoć przecież sprzyja rozwojowi pleśni). Można powiedzieć, że wentylacja grawitacyjna to nasz sprzymierzeniec w walce o zdrowy klimat w mieszkaniu.
Dlaczego więc mimo istnienia takiej wentylacji pojawia się wilgoć? Problem w tym, że wentylacja ta musi mieć dopływ powietrza z zewnątrz, żeby działać. Jeśli mieszkanie jest szczelnie zamknięte, brak „nawiewu” powietrza – a wtedy w kanałach wentylacyjnych nie ma ciągu. Powietrze stoi w miejscu, a wilgoć razem z nim. Co gorsza, przy dużej szczelności może wystąpić ciąg wsteczny: zamiast wywiewać powietrze na dach, kanał zaczyna zasysać je z powrotem do mieszkania (nieraz czuć wtedy zimny powiew z kratki albo zapachy z innych mieszkań). Taka sytuacja to sygnał alarmowy, że naturalna wentylacja nie działa poprawnie. Najczęstsze przyczyny to: pozatykane lub zasłonięte kratki wentylacyjne, brak szczelin/nawiewników w oknach, albo po prostu zaniedbane wietrzenie pomieszczeń. Niestety, młodzi lokatorzy często z obawy przed chłodem rzadko otwierają okna zimą, a dodatkowo potrafią zakleić kratki wentylacyjne (bo „ciągnie zimnem”). Rozumiemy chęć oszczędzania na ogrzewaniu, ale takie działanie to prosta droga do zawilgocenia mieszkania.
Warto pamiętać, że już na etapie przygotowania nieruchomości pod wynajem właściciel powinien sprawdzić drożność i działanie wentylacji (a w razie potrzeby zamontować nawiewniki okienne lub kratki z wentylatorkami). Jeśli wynajmujesz mieszkanie i masz podejrzenia, że wentylacja grawitacyjna nie spełnia swojej roli – np. ciągle czujesz zaduch, okna mocno parują – zgłoś to właścicielowi. Sprawdzenie ciągu w kanałach wentylacyjnych i ich ewentualne udrożnienie to zadanie dla fachowców (administrator budynku może zlecić przegląd przewodów kominowych). Wentylacja grawitacyjna działa skutecznie tylko w duecie: nawiew + wywiew. Ty, jako lokator, masz wpływ głównie na ten „nawiew”, czyli dostarczanie świeżego powietrza do mieszkania. Jak to robić na co dzień? Przejdźmy do praktycznych porad.
Na szczęście istnieje kilka prostych nawyków, które możesz wprowadzić, aby wilgoć nie stała się problemem. To ważne nie tylko dla Twojego komfortu – takie działania doceni i Twój organizm, i właściciel (lub zarządca najmu), bo lokal pozostanie w dobrym stanie. Oto najważniejsze rady:
Jeśli zauważyłeś pierwsze oznaki pleśni (czarne kropki na silikonie w łazience, zielonkawy nalot na ścianie za szafą), zareaguj od razu. Małe kolonie pleśni możesz spróbować usunąć samodzielnie – np. specjalnym sprayem przeciwpleśniowym (dostępnym w marketach budowlanych) albo domowym roztworem wody z octem. Spryskaj, wyszoruj i wytrzyj do sucha dane miejsce, a następnie zapewnij mu przewiew. Jeśli jednak problem jest poważniejszy (rozległe plamy na ścianach, mocny zapach stęchlizny), poinformuj właściciela mieszkania. Być może potrzebne będzie profesjonalne osuszanie i odgrzybianie ścian. Samodzielnie lepiej nie walczyć z dużą pleśnią – można sobie zaszkodzić wdychając zarodniki. W takiej sytuacji opieka nad mieszkaniem należy już do właściciela i specjalistów, którzy przywrócą lokal do stanu używalności.
Pojawia się pytanie: co w kwestii wilgoci powinien zrobić właściciel mieszkania, a co należy do lokatora? Granica bywa nieostra, ale ogólnie można przyjąć, że codzienna dbałość o mieszkanie (wietrzenie, ogrzewanie, utrzymanie czystości) leży po stronie najemcy. Natomiast właściciel odpowiada za stan techniczny lokalu – to on powinien zapewnić sprawną wentylację, szczelny dach, izolację przeciwwilgociową i usuwać ewentualne usterki budowlane, które mogą powodować zawilgocenie (np. nieszczelne rury, przeciekające okna, mostki cieplne w ścianach). Jeśli więc mimo Twoich starań mieszkanie ciągle jest zawilgocone, a na ścianach wciąż pojawia się woda, przyczyna może leżeć głębiej. Zgłoś takie sytuacje właścicielowi – być może konieczne będzie sprawdzenie, czy np. ściany nie przemarzają, czy hydroizolacja fundamentów jest prawidłowa lub czy komin wentylacyjny nie został zatkany. Administrator budynku lub firma odpowiedzialna za administrowanie mieszkaniami (np. spółdzielnia, wspólnota mieszkaniowa) powinna regularnie kontrolować drożność kanałów wentylacyjnych i stan techniczny budynku. Nie wahaj się więc sygnalizować poważnych problemów – od tego są właściciele i zarządcy, aby reagować na awarie.
Wielu właścicieli mieszkań na wynajem korzysta dziś z usług firm oferujących profesjonalne zarządzanie najmem – czy to jako kompleksowa obsługa najmu, czy częściowe zarządzanie mieszkaniami na wynajem. Taka firma zarządzająca najmem może w imieniu właściciela zajmować się wieloma sprawami: od znalezienia lokatorów i przygotowania mieszkania pod wynajem, po bieżącą obsługę wynajmu mieszkań i nadzór nad stanem technicznym lokalu. Dla właściciela to ogromna wygoda, bo profesjonaliści wiedzą, jak reagować na typowe problemy najmu. Jednak nawet najbardziej skuteczne zarządzanie najmem mieszkań nie zwalnia lokatora z odpowiedzialności za codzienne użytkowanie lokalu. To Ty, jako najemca, odpowiadasz za swoje codzienne nawyki – żaden zarządca nie będzie przecież przychodził co rano otwierać za Ciebie okien 😉. Jeśli będziesz stosować się do opisanych wyżej zasad, mieszkanie odwdzięczy Ci się brakiem wilgoci i pleśni. A z perspektywy właściciela lub osoby oferującej obsługę najmu– nic bardziej nie cieszy, niż lokator, który dba o wynajmowany lokal jak o własny. Wtedy zarządzanie wynajmem mieszkań staje się o wiele łatwiejsze i przyjemniejsze dla wszystkich stron.
Podsumowując, nadmiar wilgoci w mieszkaniu najczęściej wynika z codziennych czynności mieszkańców połączonych z brakiem odpowiedniej wentylacji. Wentylacja grawitacyjna to naturalny sojusznik w utrzymaniu zdrowego poziomu wilgoci, ale wymaga od nas współpracy – przede wszystkim dopuszczania świeżego powietrza do środka. Dla młodego najemcy nauka takich nawyków to część dorastania i szkoła troski o własną przestrzeń. Zamiast więc zamartwiać się pierwszą plamką pleśni, lepiej zapobiegać: wietrzyć, ogrzewać, utrzymywać mieszkanie w czystości. Dzięki temu Twoje cztery kąty będą zawsze suche, ciepłe i zdrowe, a Ty zyskasz opinię lokatora, z którym naprawdę warto współpracować przy kolejnych umowach najmu. Powodzenia w samodzielnym mieszkaniu – niech wilgoć trzyma się od niego z daleka!
Grzegorz Krajewski
Współzałożyciel Freedom Development i ekspert rynku najmu w Łodzi.
Dla najemców: 42 670 20 30
Dla wlaścicieli: 697 441 167